Jakiś czas temu pokazywałam Wam azjatyckie skarby, które do mnie trafiły z wymiany z Ali. Vivinn niedawno domagała się swachty, więc pora coś pokazać. Mam nadzieję, że nie narobię przy pokazywaniu tych lakierów zbyt dużo błędów. Niestety większości firm nie znam, napisy są często po chińsku, japońsku czy koreańsku, więc trudno mi się zorientować w nazwach, seriach i numerach. Ale postaram się nic nie pokręcić.
Na pierwszy ogień poszła Missha Lucid Nail Polish BR04 - made in Korea, a kupiony chyba na Tajwanie ;) Missha do tej pory kojarzyła mi się tylko z kremami BB, lakier do paznokci z tej firmy był dla mnie niespodzianką.
Lakier ma taki trochę "grzybkowy" kolor, ale dla urozmaicenia posiada jasno fioletowy (a może różowy) shimmer, który jest widoczny nie tylko w butelce. Na paznokciach w słońcu lub pod lampką też całkiem dobrze go widać. Ali twierdzi, że lakier jest podobny do Chanel Paradoxal i coś w tym jest, chociaż nie mam oryginału do porównania ;) Do pełnego krycia wystarczą dwie warstwy. Lakier ma specyficzny zapach, dla mnie całkiem znośny, przy malowaniu czułam nawet nutę mentolu (nie śmierdzi jak niektóre lakiery z "Chińczyka"). Schnięcia nie sprawdzałam.
Warto wspomnieć o butelce, która jest po prosu urocza. Patrząc od spodu widać liść lub serce (w zależności od interpretacji). Nie dosyć, że buteleczka prezentuje się bardzo ładnie, to jeszcze świetnie pasuje do koleżanki. Szkoda, że nie mam ich więcej, byłby taki ładny rządek wpasowujących się w siebie butelek XD
Jedyny minus to pędzel. To nie jest pędzelek nawet, tylko właśnie pędzel. Jest niesamowicie szeroki, szerszy nawet niż pędzle z lakierów Rimmel Lucra Pro, nie widziałam jeszcze takiego szerokiego pędzla. O dziwo nie malowało się nim źle, nawet przy skórkach dałam radę.
Lakier na żywo jest ładniejszy niż na zdjęciach. Nie umiałam się dzisiaj z aparatem i słońcem dogadać i shimmer wyszedł mi średnio, ale coś tam widać, zwłaszcza po powiększeniu.





No comments:
Post a Comment