Pages

.

Zima zmroziła mi nawet paznokcie

Znowu mi czasu na blogowanie brakuje. Szkoda, że nie mogę na emeryturę iść, żeby paznokcie malować i posty pisać ;)
Dzisiaj chyba pierwszy biały lakier, któremu poświęcam cały osobny post. Nie jestem fanką tego koloru na paznokciach, jako tło pod wzorek proszę bardzo, jednak samodzielnie niespecjalnie mnie zachwyca. Ale od każdej reguły musi być wyjątek. W przypadku białych lakierów jest to dla mnie Orly Au Champagne z kolekcji Holiday Soriee. Satynowe wykończenie tego lakieru bardzo szybciutko zdobyło moje serce, jest takie milutkie w dotyku ;) Nie będę się rozpisywać jak wygląda z bliska lakier, po prostu poklikajcie w zdjęcia, bo akurat wyszły całkiem niezłe.
Na paznokciach mam nałożone 3 cienkie warstwy, po dwóch cienkich widać było delikatnie końcówki. Bez problemu idealne krycie można tym lakierem osiągnąć przy dwóch grubych warstwach, co wypróbowałam. Udało mi się jednak przy tym narobić bąbli, więc u mnie ta opcja odpada ;) Przy trzech warstwach nie zrobiłam ani jednego bąbelka. Schnięcie jest przyzwoite, bo mimo braku warstwy wysuszacza udało mi się paznokci nie uszkodzić. Ale z tego co pamiętam dwie warstwy nałożyłam jednego dnia, a następnego postanowiłam dołożyć trzecią, więc te pierwsze dwie wyschły już na kamień.
Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie ten lakier z bliska wygląda jak gruba warstwa świeżego śniegu.

 Zdjęcia w słońcu.


No comments:

Post a Comment