Pages

.

Delia Las Vegas 507

Dzisiaj szybki post, bo śpieszę się nadrobić zaległości w czytaniu Waszych blogów ;>
Delia Las Vegas 507 to glitter składający się z bezbarwnej bazy, czarnego drobnego brokatu oraz holograficznych sześciokątów. Z serii Las Vegas mam 3 lakiery i wygląda na to, że ten czarny nie wdał się w rodzeństwo. Pędzelek ma jakiś dziwny, konsystencję glutowatą, jakby ktoś już go używał i za bardzo wyschnął. Z tego co wiem nie tylko mój egzemplarz tak wygląda, więc wniosek, że się producentowi nie udał nasuwa się sam ;)
Zwykle glittery używam na kolorową bazę, ale tym razem stwierdziłam, że sprawdzę jak mu krycie wychodzi, więc jest solo. To co widać na zdjęciach to dwie warstwy glittera pokryte warstwą Seche oraz warstwą topu Color Club. Jak widać glitter jest z tych żrących topy. 
Malowanie było średnio przyjemne, pierwsza warstwa rozprowadzała się źle ze względu na konsystencję. Przed nałożeniem drugiej dodałam sporo rozcieńczalnika i było już lepiej.
Nie mam pojęcia jak się zmywa, bo nałożyłam go na bazę peel off Essence z limitki Ready For Boarding. Tym razem nie zdrapywało się mani tak dobrze, ale i tak poszło szybciej niż metodą foliową. I znowu nie sprawdziłam trwałości tej bazy, bo usunęłam mani po jednym dniu. Ale mycie włosów mu nie zaszkodziło.

 W słońcu


 Bez słońca



No comments:

Post a Comment