W moim helmerze zdecydowanie brakuje porządnych neonów. Chociaż mam parę lakierów o zbliżonej neonom intensywności ;>
Jednym z takich lakierów jest Savina Power Up. Soczysty zielony kolor z jaśniejszym shimmerem. Wysycha błyskawicznie do lekkiego matu, czy też może suede. Dla tego koloru nie przypadło mi to wykończenie do gustu. Utwardza się trochę dłużej, ale też szybko. Na paznokciach mam 4 bardzo cienkie warstwy.
Do Power Up postanowiłam dołożyć granatowy pękacz Inglot Crazy Nails nr 213. Pekacze to jedyny rodzaj lakierów, przy których interesuje mnie dada przydatności do spożycia. Mój zbliża się do magicznej rocznicy od otwarcia i w sumie nie nadaje się do niczego. Zasychał na pędzelku zanim zdążyłam przyłożyć go do paznokcia :/ Zdecydowanie wyląduje w koszu.
Mani jak zwykle utrwaliłam bezbarwnym topem. Zdjęcia przy zachmurzonym niebie.




No comments:
Post a Comment