Pages

.

China Glaze Sun-Kissed

Ja dziękuję bardzo za takie lato, tydzień upałów, a później dwa tygodnie burz, deszczu i innych zjawisk atmosferycznych. Nic dziwnego, że poczułam nieodpartą ochotę na neony ;) Na szczęście wiele firm na lato wypuszcza serie dające po patrzałkach, więc jest w czym wybierać.

Moja ukochana firma China Glaze też wypuściła letnią serię pt. Summer Neons. Dzięki uprzejmości Pani Julii ze sklepu alphanailstylist mam okazję wypróbować dwa z nich. Na pierwszy ogień poszedł żarówiasty żółty China Glaze Sun-Kissed


Jak widać na zdjęciu butelka ma 14 ml i w sklepie alphanailstylist kosztuje 20 zł. 

Nie wiem jak Wam, ale neony kojarzą mi się przede wszystkim z wykończeniem żelkowym lub kremowym, a do tego z nie najlepszym kryciem (co ostatnimi czasy na szczęście przestaje się sprawdzać). China Glaze postawiła na raczej nietypowe dla neonów wykończenie, czyli shimmer. W dodatku lakier po wyschnięciu nie daje błyszczącej tafli, chociaż nie jest to też mat.

Już po pierwszym maźnięciu poczułam, że będziemy mieć z Sun-Kissed problemy z dogadaniem się, bo jak na mój gust był zbyt gęsty. Niestety zwykle przy malowaniu gęstymi lakierami robię bąble (mam jakiś taki defekt XD), no i się nie pomyliłam, kilka bąbli wyskoczyło. Za to pełne krycie uzyskałam po dwóch warstwach, co dla neonów jest bardzo dobrym wynikiem. Lakier dosyć szybko wydaje się być suchy, jednak na pełne utwardzenie trzeba trochę poczekać. Jak na mój gust trochę za długo, bo przyzwyczajona do malowania wszystkiego topem przyśpieszającym schnięcie, za szybko zabrałam się za robienie kolacji ;)

W związku z tym całość poszła do zmycia, a ja poszłam po rozcieńczalnik ;p Po dodaniu paru kropel lakier uzyskał gęstość dla mnie idealną, co więcej po pomalowaniu nie było żadnych bąbli. Jedynie krycie lekko straciło, ale i tak ograniczyłam się do dwóch warstw, bo odrobinę jaśniejsze końcówki niespecjalnie mi przeszkadzały.

Trwałości oczywiście nie sprawdzałam, ale trzeciego dnia przy zmywaniu nie zauważyłam żadnych odprysków, jedynie lekko starte końcówki. Lakier nałożony na bazę nie odbarwił mi płytki.

 Zdjęcia w słońcu


 Zdjęcia w cieniu
Jak widać lakier świeci sam z siebie ;)

I jeszcze mały bonus, czyli zdjęcia z topem. Pod jego wpływem shimmer robi się bardziej widoczny.


Muszę powiedzieć, że intensywność tego koloru jest powalająca. Zwykle obrabiając zdjęcia bawię się poziomami, rozjaśniając je mniej lub bardziej. Tutaj tego nie zrobiłam ani razu, bo lakier robił się zbyt świecący i shimmer robił się niewidoczny. To się nazywa moc żarówy ;)

Bardzo dziękuję Pani Julii ze sklepu alphanailstylist za zaufanie i możliwość przetestowania tego lakieru :)


No comments:

Post a Comment