Nie, nie, nie, nie chodzi o piosenkę, chociaż oczywiście lata mi teraz po głowie (stara wersja The Weather Girls ;p). Chodzi o lakier SpaRitual o tej wdzięcznej nazwie. Ten lakier ani nie jest w moich ulubionych kolorach, ani nie ma mojego ulubionego wykończenia. Kupiłam go jedynie dlatego, że Ali mi powiedziała, że na Eurofashion jest za 9 zł ;> Na szczęście po nałożeniu na palce stwierdziłam, że jest niczego sobie, więc zakup zaklasyfikowałam do udanych.
Z technicznych spraw: krycie kiepskie, po 3 warstwach dalej widoczne końcówki (chociaż niezbyt mocno), ponoć po 4 można uzyskać pełne krycie. Mimo, że malowało się nim całkiem fajnie, to do 4 warstw nie dojechałam ;) Po trzeciej warstwie dodałam na końcówki glitter BK 68, który dostosował się do podłoża. Całość poczęstowałam warstwą Poshe, żeby szybciej wyschło.
Zdjęcia przy zachmurzonym niebie
Tak się złożyło, że akurat po zrobieniu tych zdjęć przyszła do mnie paczka od antiii z zakupami, które zrobiła w moim imieniu na targach kosmetycznych (jeszcze raz dziękuję ;*). Od razu wzięłam się za próbowanie i na końcówkach wylądował lakier Jordana Glitters 04 Outer Space.
Znowu zdjęcia przy zachmurzonym niebie
Pozostanę w temacie paczek. Wczoraj dostałam tajemnicze awizo do odebrania na dzisiaj. Tajemnicze było z dwóch powodów. Po pierwsze nie spodziewałam się akurat żadnej przesyłki poleconej. Po drugie wg trackingu Poczty Polskiej przesyłka o takim numerze nie istniała. Cud jakiś, nie ma paczki, a jest do odebrania.
Dzisiaj po pracy doczłapałam się na pocztę i od razu jak zobaczyłam nadawcę wiedziałam kto mi taką niespodziankę urządził. Winowajcą okazała się MadAsAHatter. Poczuła najwyraźniej, że musi się zrewanżować za zakupy, które dla niej zrobiłam w Rossmannie. Moim zdaniem przesadziła, ale nie protestuję. Powiem więcej: dziękuję :D ;*
Oczywiście od razu poleciałam na balkon zrobić zdjęcia zawartości pudełka (grecki lakier, sto tysięcy saszetek z próbkami kremów i innych cudów, próbki szamponów, wody termalne, jakiś micel i jeszcze parę rzeczy, których nie pamiętam, ale na pewno są mi niezbędne do życia ;>). Kajtek jak widać też poleciał na balkon, tyle że pozować ;)
Kajtkowi na początku pozowanie szło całkiem nieźle, nawet się ładnie komponował z kosmetykami.
Później postanowił jak rasowy model zmienić pozycję i zalotnie zaglądał na mnie przez ramię...
... a na końcu sam się wziął za higienę (chyba przy tych kosmetykach tak go wzięło)
i porozwalał wszystko kończąc sesję ^^"
A na koniec pokażę Wam mój najnowszy zakup - świeczka Yankee Candle.
O jej cenie nie będę się wypowiadać, żeby się nie denerwować. Oprócz ceny wszystko mi się w niej podoba. Jest śliczna, urocza i cudnie pachnie. Po cichu liczę, że może w tym roku nie zapomnę o Halloween i zmaluję coś strasznego z tej okazji. Nie żeby mnie to święto specjalnie rajcowało, ale nie mogę przegapić wymówki na czaszki, duszki i inne straszydła na paznokciach ;)












No comments:
Post a Comment