Weszłam ja w tamtym tygodniu do Natury, tak zupełnie bez celu, tylko po to żeby się pokręcić po sklepie, a tam nowe kolory w stałej kolekcji Catrice. Wyszłam z czterema ^^" Dawno nic w stacjonarnej drogerii mnie nie zainteresowało tak mocno.
Dzisiaj pokażę Wam jedną z tych czterech nowości. Na paznokciach jedna warstwa Catrice 915 George Blueney. Nie nastawiajcie się jednak, że to jednowastwowiec, bo przy takich króciakach jak moje w chwili obecnej brak widocznych końcówek po jednej warstwie jeszcze tego nie gwarantuje ;p
Malowanie jak dla mnie średnio przyjemne przez pędzel. Dla mnie za gruby i w dodatku ucięty jakoś niesymetrycznie. Nie moja bajka. Schnięcie takie sobie.
Dla ochrony papierów w pracy dołożyłam warstwę topu Color Club.
O trwałości się wolę nie wypowiadać, bo na takich krótkich paznokciach wszystko ściera mi się trzy razy szybciej.
Zdjęcia przy zachmurzonym niebie,
co lakierom o wykończeniu glassfleckowym wychodzi tylko na dobre :)




No comments:
Post a Comment