Pora na drugi lakier firmy Hean, który dostałam do testowania. Dzisiejszym bohaterem posta będzie zatem Hean Advance Fashion nr 110.
Kolor lakieru to ciepły brąz. Na zdjęciach możecie zobaczyć, że pływają w nim mikroskopijne drobinki w trudnych do zidentyfikowania kolorach. Wykończenie... i tu mam problem. Wg sklepu internetowego firmy Hean to perła (ciekawa jestem czy tam są jakieś inne wykończenia XD). Jedno mogę Wam powiedzieć zdecydowanie: perła to to nie jest. Gorzej, że sama mam problem ze stwierdzeniem co to może być. Obstawiałabym lekki frost w kierunku shimmera, ale co ja tam wiem ;)
Butelka ma pojemność 10ml i w heanowym sklepie internetowym kosztuje 6,99zł. Umieszczono na niej całkiem sporo informacji. Oprócz nazwy firmy i serii możemy przeczytać parę słów o samym lakierze, a także sprawdzić datę "przydatności do spożycia". Na zakrętce znajduje się numer lakieru. Właśnie sobie pomyślałam, że to bardzo dobra rzecz, bo ułatwia znalezienie lakieru w helmerze. Inglot też ma takie ułatwienie.
Malowanie tym lakierem było całkiem przyjemnie, chociaż nie jest to ideał. Przede wszystkim lakier jest mało kryjący. Po dwóch cienkich warstwach końcówki były widoczne, a do tego prawie na każdym paznokciu miałam lekkie smugi. Spodziewałam się katastrofy, a tu trzecia warstwa wyrównała wszystko i do tego zakryła końcówki. Przy tej trzeciej warstwie zaczęłam się zastanawiać co robić, żeby sprawdzić schnięcie, a nie zepsuć "zdjęciowych" paznokci. Poszłam na kompromis: lewą rękę potraktowałam od razu topem wysuszającym, a prawą zostawiłam w spokoju. Nic sobie na prawej ręce nie odbiłam ani nie uszkodziłam, więc schnięcie mieści się w normie ;) I wreszcie najcięższy dla mnie punkt do sprawdzenia: trwałość. Miałam ten lakier na palcach przez trzy dni (drugiego dodałam flejksy z Essence) i jedyne co zauważyłam przy zmywaniu, to lekko starte końcówki.
Zdjęcia w słońcu
Hean Advance Fashion 110
+
Essence Nail art special effect! topper 08 Night in Vegas












No comments:
Post a Comment