Nic na to nie poradzę, ale efekt uzyskany pękaczem Wibo przypomina mi na moich paznokciach skorupę żółwia, a nie skórę węża. Ale zacznę od początku...
To że lubię pękacze widać po mojej kolekcji, a to, że rzadko je używam widać po moich postach. Dlatego obiecałam sobie: koniec z kupowaniem lakierów pękających. Złamałam się, gdy usłyszałam o nowym wzorze pękania dostępnym w Polsce i niestety na swatche nie poczekałam. A może "stety", bo po tym co na blogach widziałam pewnie bym nie kupiła. Cały widz polega na tym, że pękacz się nie trzyma lakierów bazowych. W teorii ładnie pęka i nie odpada jedynie na lakierach matowych. Wibo poleca biały mat z ich kolekcji jako bazę, ale zapomniało go chyba wypuścić XD Pełna nadziei próbowałam zobaczyć jak się będzie sprawował na kilku lakierach o innym wykończeniu. Przeważnie pękał drobno, ale zdecydowanie się nie trzymał, odpryskiwał od byle czego, nawet nie chciało mi się na to topa nakładać. Na macie z Wibo wszystko było dobrze, ale za to czerwień, którą wybrałam wyglądała na nim mało zachęcająco. Dlatego, gdy przeczytałam, że na zwykłym białym lakierze te pękacze działają postanowiłam spróbować. Efekt możecie zobaczyć na zdjęciach.
Jako bazowy kolor posłużyły mi dwie warstwy Golden Rose With Protein 242. Na to nałożyłam warstwę Wibo Crocodile Skin Be Sexy Tonight. W ramach eksperymentu wypróbowałam dwa różne topy. Po nałożeniu obu wydało mi się, że kontrast między bielą i czerwienią odrobinę się zmniejszył. Ale to tylko moje wrażenie.
Zdjęcia pod baterią lampek. Ja chce słońce ;_;
Lakier zaprezentowałam przy okazji akcji
Szczegóły TUTAJ.





No comments:
Post a Comment