Z biegiem czasu mój lakierowy świr niestety nie ulega zmniejszeniu, można powiedzieć raczej, że się pogłębia i trudno mi się opanować, gdy widzę jakiś ładny lakier. A Wasze blogi mi wcale w tym nie pomagają :P Co prawda nie prowadzę żadnej "chciejolisty", ale mam swoje typy na zakupy zakodowane gdzieś głęboko w głowie. Niestety przeważnie w Polsce te cudeńka nie są dostępne lub mają ceny z kosmosu wzięte, więc zostaje kupowanie za oceanem. I tutaj się zaczyna mój opór przeciwko opłacie za shipping. Jak widzę, że przesyłka kosztuje mnie tyle co lakiery, albo i więcej, to mnie trafia, dostaje paraliżu wskazującego palca prawej ręki i humor mi się psuje. Ale ostatnio stwierdziłam, że muszę się przełamać i spełnić kilka marzeń zanim dolar poszybuje w górę ;)
Na pierwszy ogień poszła seria Kleancolor - Chunky Holo. Na swatchach wyglądają różnie, za to w butelkach wymiatają, więc nie umiałam się zdecydować, które najładniejsze. No i oczywiście skończyło się na zamówieniu ośmiu ^^" Moja silna wola jest zdecydowanie bardzo słaba. A gdy sobie policzyłam, że łącznie z przesyłką będą mnie kosztować po 13-14 zł, to silna wola oklapła jeszcze bardziej. Jeszcze nie wiem, czy wszystkie ze mną zostaną, chwilowo jestem na etapie gapienia się w butelki ;) Do tej pory na paznokciach przetestowałam tylko jeden lakier z tej serii i dzisiaj pokażę Wam efekt.
Na zdjęciach raczej przypadkowy zestaw lakierów (nie chciało mi się grzebać w helmerze, więc chwyciłam to co stało pod ręką). Na jednej (!) warstwie Catrice Big City Live C04 - New York znajdują się dwie warstwy Kleancolor 233 Chunky Holo Teal. Błękitno-turkusowa żelkowa baza z setkami drobinek, które kształtem przypominają drobny brokat, a wyglądem flejksy. Bardzo się starałam się uchwycić wszystkie kolory tego mani, ale chyba nie dałam rady. W każdym razie cyraneczki mi ten lakier nie przypomina, przynajmniej nie w tym połączeniu. Ale gdybym była syrenką, to chciałabym mieć tak mieniący się ogon ;)
Pierwsze 6 zdjęć w świetle dziennym.
2 ostatnie zdjęcia w sztucznym świetle.
Wszystkie zdjęcia można powiększyć.
Dzisiaj po powrocie z pracy czekała mnie w domu miła niespodzianka. Przyszła nagroda, którą wygrałam w jesiennym konkursie Kleopatre. Cudnie zdobiona skrzyneczka (ma kobieta talent :>), 6 lakierów i masa woreczków z Fimo. Nawet nie spodziewałam się, że paczka już została wysłana, a co dopiero, że zastanę ją w domu. Skrzyneczka ma już przeznaczenie - będę w niej chomikować ozdoby do paznokci, które po całej szafce mi się rozsypują.
Przy okazji chciałam się poskarżyć na bloggera :/ Niedawno zauważyłam, że nie dostaję informacji o nowych postach niektórych osób. Nie mam ich nawet na mojej liście obserwowanych blogów, chociaż jak wchodzę do nich, to widzę, że jestem obserwatorem. Bardzo niefajnie :/ Też tak macie? Może jest na to jakiś sposób, tylko ja się nie znam?










No comments:
Post a Comment