Nie bójcie się, to nie post upamiętniający czyjąś śmierć ;p Po prostu głównym bohaterem będzie lakier Orly o wdzięcznej nazwie R.I.P. pochodzący z kolekcji Flash Glam FX. Lakier składa się z czarnej bazy okraszonej sporą garścią pomarańczowych sześciokątów przetykanych pomarańczowymi kropkami.
Żeby sobie życia nie utrudniać nałożyłam jedną warstwę R.I.P. na (chyba) jedną warstwę China Glaze Liquid Leather. Niestety dodatki w R.I.P. mają tendencję do padania na dno butelki, więc jak sobie trochę postoi to jest problem z malowaniem, ponieważ na pędzel nabiera się głównie baza. Ale po wymieszaniu (albo postawieniu go do góry nogami na 15 minut) nie sprawia większych problemów. Jak to zwykle z glitterami wiedziałam, że będę chciała dołożyć mu top, więc od razu potraktowałam go Poshe. Dlatego nie mam pojęcia jak schnie (w ogóle ktoś się jeszcze spodziewa po mnie, że napiszę coś o czasie schnięcia lakieru? XD).
Zmywanie nie upiorne, ale jednak w... denerwujące, bo sześciokąty lubią się trzymać, nawet jak lakier całkiem zejdzie. Dlatego po pierwszym paznokciu zwlokłam się z łóżka i poczłapałam do kuchni po folię ;)
Brak zachmurzenia
Zachmurzenie średnie z tendencją do dużego ;p








No comments:
Post a Comment