Niedziela mnie w tym tygodniu zaskoczyła i malowałam paznokcie w sumie na ostatnią chwilę. Dlatego dzisiaj "tylko" swatch lakieru, który widziałam jedynie w małej drogerii w moim mieście.
Cosmo M66 to lakier z niebieską bazą i masą srebrnego, bardzo drobnego brokatu, który w sprzyjających okolicznościach czasem nawet błyśnie jakimś kolorem, ale przeważnie wygląda tak jak na zdjęciach. Buteleczka ma 8 ml pojemności i kosztuje parę złotych, ale nie pamiętam ile, bo kupowałam go prawie rok temu.
Lakier śmierdzi okrutnie, w pierwszej chwili pomyślałam, że gorzej niż Kleancolory, ale szybko się przyzwyczaiłam do tego zapachu i już nie jestem tego taka pewna ;) Dziwny gruby pędzel utrudniał mi nałożenie równej warstwy. Miałam wrażenie, że brokat powchodził między włókna (czy jak to nazwać) i dlatego pędzel jest bardzo rozcapierzony na dole. Ale jak widać dałam radę pomalować paznokcie bez ubrudzenia skórek, więc nie jest taki zły.
Sądząc po pierwszej warstwie schnięcie nie jest zbyt dobre, w dodatku lakier wysycha bez blasku i gładkiej powierzchni, dlatego po nałożeniu drugiej warstwy potraktowałam go Seche.
Zmywa się przyzwoicie. Nałożony na dwie warstwy Nail Tek Foundation II nie potrzebuje nawet metody na folię.
Zdjęcia w świetle naturalnym. Zachmurzenie duże.
Zdjęcia w sztucznym świetle.
Mani zaprezentowałam przy okazji akcji:
Szczegóły TUTAJ.









No comments:
Post a Comment