Pages

.

Hean Fashion Advance nr 0

Mam dzisiaj poziom energii godny ślimaka winniczka i problemy z koncentracją, ale obowiązki blogowe wzywają. Ciągle mam nadzieję, że uda mi się wygrzebać trochę czasu i pojawię się na Waszych blogach, żeby wtrącić swoje trzy grosze ;)

W ostatnich tygodniach konsekwentnie kontynuowałam testy na lakierach firmy Hean i dzisiaj chcę się z Wami podzielić wrażeniami z używania Hean Fashion Advance nr 0 (takiego numerka jeszcze u mnie nie było ;>).


Gdyby w Sèvres pod Paryżem Międzynarodowe Biuro Miar i Wag chciało raz na zawsze oficjalnie zdefiniować perłowe wykończenie, to ten lakier mógłby stanowić wzorzec idealny. Biała perła - mój osobisty koszmarek. Chociaż mogłoby być gorzej - różowa perła ;) Tym razem w sklepie internetowym firmy Hean wiedzieli co piszą ;) Nie powiem, Hean tym lakierem zrobił mi psikusa, bo przecież jako poważna blogerka (ale z poczuciem humoru) nie mogłam się ograniczyć do pomalowania paznokci, zrobienia zdjęć i zmycia paznokci. A pokazanie się z perłą na paznokciach jest dla mnie nie do pomyślenia. Na szczęście znalazłam sposób na wybrnięcie z kłopotu, ale o tym za chwilę. Najpierw kilka szczegółów technicznych.


Lakiery z tej serii ma pojemność 10ml i w heanowym sklepie internetowym kosztują 6,99zł. Na butelce umieszczono sporo informacji. Oprócz nazwy firmy i serii możemy przeczytać parę słów o samym lakierze, a także sprawdzić datę "przydatności do spożycia". Na zakrętce znajduje się numer lakieru.
Właściwości lakieru są podobne do pokazywanego już Hean Advance Fashion 110. Krycie ma jednak trochę gorsze, po trzech warstwach widać jeszcze odrobinę końcówki. Schnięcie przyzwoite.

Osoby o słabych nerwach i wrażliwe na perłowe wykończenie powinny teraz zamknąć oczy i otworzyć je za cztery zdjęcia ;)

 

Jak już pisałam, nie wyszłabym do ludzi z takimi paznokciami, więc zastosowałam kilka zabiegów upiększających. Przede wszystkim w ruch poszła gąbka i na paznokciach wylądowały kolejne dwie warstwy nałożone tym specjalistycznym urządzeniem. Wyglądało to już trochę lepiej.



Później sięgnęłam jeszcze po Essence Nail art special effect! topper 02 Circus Confetti i Matte Magic z China Glaze. Efekt końcowy przypadł mi do gustu i nawet nosiłam go całe trzy dni (dla mnie to bardzo długo). Przy zmywaniu zauważyłam tylko starte końcówki i żadnych odprysków. 



A jutro kolejna perełka. Cieszycie się? ;)

No comments:

Post a Comment