Przedwczoraj pokazywałam Wam pierwszą próbę stemplowania przy pomocy nowych płytek Cheeky i nowego miękkiego stempla. Dzisiaj pora na próbę nr 2. Moim zdaniem wyszło sto razy lepiej ;)
W tle Inglot 342. O ile dobrze pamiętam pełne krycie uzyskałam po trzech cienkich warstwach. Ponieważ do stemplowania podłoże musi być utwardzone Inglota potraktowałam warstwą Poshe. Na tym wylądował stempel z płyty Cheeky C wykonany lakierem China Glaze 2030. Całość utrwaliłam topem Konad, a później topem Color Club i poszłam spać. Na niektórych paznokciach niestety odgniotła mi się pościel, ale prawie tego nie widać.
Ps. Cały tydzień notki leciały z automatu (dzięki niech będą bloggerowi za harmonogram), bo ja niestety musiałam się zakopać w papierach do pracy :/ Następny tydzień też się różowo nie zapowiada :(
Ja nie mam nic przeciwko pracowaniu, są chwile, że nawet jakbym to lubiła ;) Ale brakuje mi Waszych blogów, totalnie nie mam pojęcia co się u Was dzieje i czuję się odcięta od świata. Mam nadzieję, że w październiku się wreszcie uspokoi i znowu zacznę się udzielać w blogosferze. Na razie w planach na niedzielę mam pisanie postów na cały następny tydzień.




No comments:
Post a Comment