Ten mani robiłam, gdy upały sięgały 35 (jak nie więcej) stopni, stąd zdjęcia z kostkami lodu ;)
Nie był on specjalnie skomplikowany, ale robiłam go dwa dni, wszystko przez to, że potrzebowałam idealnie suchego i utwardzonego tła, żeby móc taśmę zastosować. Niestety raz na dziesięć przypadków taśma przy odklejaniu może uszkodzić lakier pod spodem, dlatego gdy mi się nie speszy wolę z ozdabianiem dłużej poczekać ;)
Ciemniejsza żółć to stary Inglot 977, który w upale trochę smużył, więc nałożyłam go całe trzy warstwy i dołożyłam warstwę Poshe. Drugiego dnia zabrałam się za ozdabianie. Przykleiłam taśmę zostawiając szerokie pasy i nałożyłam jasną żółć, czyli Catrice 510 Bye, Bye Birdy! Taśmę ściągałam systematycznie z każdego paznokcia, zaraz po pomalowaniu, żeby Ptaszyna nie miała okazji podeschnąć. Na koniec cienkim pędzlem do zdobień dołożyłam paski, a sondą kropki, wszystko przy pomocy China Glaze I Herd That z kolekcji On Safari, a całość utrwaliłam i wygładziłam topem.










No comments:
Post a Comment