Pages

.

Z nudów pokazuję najnowsze zakupy

Piękny listopad mamy tej wiosny, nie uważacie? Przy takiej depresyjnej pogodzie najchętniej wpakowałabym się do łóżka z książką, bo na obrabianie zdjęć mani nie mam wcale ochoty >_< Ale łóżko akurat mam zajęte :/ Sięgnęłam zatem za to, co niezależnie od aury na dworze poprawia mi humor, czyli zakupy. W sumie, to miałam Wam tych zakupów nie pokazywać, bo prawie wcale nie ma w nich lakierów, ale nudzący się wszystkiego się chwyta ;)
Zakupy zrobiłam w sklepie alphanailstylist, w którym chyba najczęściej robię zakupy (przynajmniej jeżeli chodzi o polskie sklepy internetowe), a wszystko przez to, że mają taki wybór lakierów China Glaze, że mi oko bieleje ;) Warto do sklepu często zaglądać, bo ostatnio co chwila są zniżki i promocje. Ja skorzystałam z obniżki i 15% z okazji Dnia Matki, a w weekend widziałam promocję z okazji Dnia Dziecka. Nic tylko korzystać :D


Tym razem z lakierów China Glaze kupiłam tylko Sun of a Peach z kolekcji Sunsational. Drugi lakier na zdjęciu to Emerald Fitzgerald, który kupiłam dla babeczki z pracy. Nowością jest naklejka z nazwą sklepu zabezpieczająca lakiery przed otwieraniem.

Postanowiłam spróbować jak się będzie sprawdzać odżywka od China Glaze. Niestety trzeba ją stosować przez 4 tygodnie i nie wolno malować po nich kolorowymi lakierami. Będę zatem używać ją tylko w weekendy, co trochę sensu nie ma, ale nie ma mowy, żebym wyszła do ludzi w samej odżywce ;p

Garść pilników 100/180, 180/240 i jeden 80/80 do zdzierania ozdób akrylowych. Dziwię się, że wcześniej nigdy nie wpadłam na pomysł kupowania pilników przy okazji innych zakupów. W końcu po co mam latać po Rossmannach i Naturach i szukać czegoś sensownego.

Odtłuszczacz, który śmierdzi kokosem. Myślałam, że mój poprzedni jest straszny, bo wali tanim spirytusem, ale ten też sobie radzi w zatruwaniu powietrza ;)

Silikonowe formy do akryli. Motylków nie mogłam przegapić. Malować ich lewą ręką nie potrafię, stemple nie zawsze się odbijają, więc postawiłam na ozdoby z akrylu. Mam właśnie mani z tymi motylkami i jestem bardzo z niego zadowolona :D Rybki niestety są grubsze i ciężko mi będzie użyć ich w mani, bo wystawałyby bardzo. No chyba, że ta malutka. Muszę pokombinować ;)

Skoro już jestem przy temacie akrylowym, to skusiłam się również na pojemnik z przykrywką do liquidu. Zależało mi szczególnie na przykrywce, bo liquid śmierdzi nieziemsko.

I garść akryli. Gdyby nie obniżka nie skusiłabym się na pewno na tyle kolorów i skończyłoby się tylko na neonach (mówiłam Wam, że kocham neony na paznokciach?).

I tyle by było moich zakupów. Ale to nie koniec rzeczy, które mam do pokazania. 
Przy opłacie miałam małe przygody i musiałam skontaktować się ze sklepem w celu wyjaśnienia sprawy. I tak od słowa do słowa zgadałyśmy się z właścicielką sklepu, panią Julią, że już kiedyś testowałam kilka produktów z alphanailstylist. Julia nie omieszkała spytać czy nie chciałabym wypróbować jeszcze czegoś. Dwa razy nie musiała pytać, bo ja na prawie wszystko co jest w tym sklepie rzuciłabym się z okrzykami radości na ustach ;) I tak w moje ręce trafiły kosmetyki Frutique oraz świeczki PartyLite.

Próbki Apricot Nectar Nourishing Mask (zaraz idę ją wypróbować), Citrus Essence Brightening Crème i Papaya Enzyme Exfoliating Gel (użyłam raz i jestem zachwycona).

Pełnowymiarowy Mandarin Anti-Puff Eye Roller, jak na razie stwierdziłam, że świetnie chłodzi okolice oczu. Resztę właściwości ocenię za jakiś czas.



Próbki świeczek, niestety nie są podpisane i będę musiała sama zlokalizować zapachy. Na szczęście dostałam też katalog PartyLite, więc może po kolorach się domyślę ;)

Możecie w najbliższym czasie spodziewać się recenzji tych wszystkich rzeczy. Wiem, że to nie lakiery, ale w końcu nie tylko lakierami człowiek żyje ;p

I to już zdecydowanie koniec. To całe pisanie o zakupach zdecydowanie poprawiło mi humor i podładowało akumulatorki. Mam nadzieję, że przy okazji nie zanudziłam Was na śmierć i dotrwałyście do końca :)

No comments:

Post a Comment