Pages

.

Zoya Daul

Długo myślałam czy kupić lakier Zoya Daul, serce go chciało, a rozum mówił, że to pewnie dupe Orly Oui lub Ingenue. Powiem więcej, dokładnie to samo mówiły mi Ali i antiii. W końcu stwierdziłam, że jak osobiście nie pomacam, to się nie przekonam prawda to czy nie. Po obejrzeniu butelki stwierdziłam, że to dupe jak nic. Na szczęście później chwyciłam za wzornik i okazało się, że chociaż lakiery są podobne, to jednak nie są identyczne. Baza w Daul jest bardziej fioletowa i dla mnie jest to wystarczający powód, żeby go zachować. Dla osób bez manii posiadania wszystkich glassflecków świata zdecydowanie wystarczy posiadanie jednego z nich ;)
Porównania dzisiaj nie pokażę, bo uważam, że najlepiej wychodzą w naturalnym świetle, a ono w tym roku jest wyjątkowo paskudne i słońce wychodzi tylko gdy w pracy siedzę. Dlatego dzisiaj Zoya Daul solo. Idealne krycie uzyskałam po trzech cienkich warstwach. Na zdjęciach z warstwą Poshe.

 Zdjęcia w sztucznym świetle


No comments:

Post a Comment