Żeby nie było, to nie jest walentynkowy mani, chociaż mógłby być ;p Nie wiem czemu przy czymkolwiek ze słowem love pojawia się zaraz skojarzenie walentynkowe, jakby to była jedyna okazja by taki mani stworzyć ;)
Zaczęło się od tego, że na Instagramie zobaczyłam coś co wypuściło Essence pod nazwą Pater print manicure. Po bliższym przyjrzeniu się tej nowości okazało się, że są to kawałki papieru jakości Trybuny Ludu z nadrukowanymi wzorami oraz jakiś płyn przeźroczysty nazywany lakierem. Na pierwszy rzut oka wyglądało na to, że jest to zestaw do robienia "gazetowych" paznokci. Sto lat temu, przed założeniem bloga zrobiłam taki gazetowy mani i wyszedł całkiem fajnie, więc pomyślałam, że posiadanie kawałków gazet z ładnymi wzorkami nie jest złym pomysłem. Co prawda miałam chwilę zwątpienia (proroczą moim zdaniem), że kolory w gazetowym mani mi się nie chciały za bardzo odbijać, ale postanowiłam zaryzykować i w ten oto sposób straciłam niepotrzebnie trochę kasy. Niepotrzebnie, bo z tych papierów kolory też nie chcą mi się odbijać ;_; Co prawda próbowałam jak dotąd tylko jednego wzoru, ale rokowania są kiepskie >_<
No ale koniec marudzenia pora na mani. Na dwóch dobrze wyschniętych warstwach lakieru Diadem 28 Biała kreda usiłowałam odbić Pater print manicure przy pomocy spirytusu (zarówno salicylowego jak i spożywczego). Odbiło się tylko czarne. Kolor złapał odrobinę na dwóch paznokciach, tylko dlatego, że papier mi się do paznokci przykleił ;p Paznokcie wyglądały w sumie ciekawie, ale niepozornie, więc postanowiłam dołożyć im stemple. Padło na stemple z napisami (akurat w sam raz do gazety), a że najwięcej stempli jest ze słowem love, to w sumie nie miałam wyboru wielkiego ;) Do stemplowania użyłam czerwonego lakieru Konad oraz płytek Pueen30, Pueen35, Pueen41 i Bundle Monster BM-311. Stemple i odbitą gazetę utrwaliłam topem Sally Hansen Insta-Dri.
Zaczęło się od tego, że na Instagramie zobaczyłam coś co wypuściło Essence pod nazwą Pater print manicure. Po bliższym przyjrzeniu się tej nowości okazało się, że są to kawałki papieru jakości Trybuny Ludu z nadrukowanymi wzorami oraz jakiś płyn przeźroczysty nazywany lakierem. Na pierwszy rzut oka wyglądało na to, że jest to zestaw do robienia "gazetowych" paznokci. Sto lat temu, przed założeniem bloga zrobiłam taki gazetowy mani i wyszedł całkiem fajnie, więc pomyślałam, że posiadanie kawałków gazet z ładnymi wzorkami nie jest złym pomysłem. Co prawda miałam chwilę zwątpienia (proroczą moim zdaniem), że kolory w gazetowym mani mi się nie chciały za bardzo odbijać, ale postanowiłam zaryzykować i w ten oto sposób straciłam niepotrzebnie trochę kasy. Niepotrzebnie, bo z tych papierów kolory też nie chcą mi się odbijać ;_; Co prawda próbowałam jak dotąd tylko jednego wzoru, ale rokowania są kiepskie >_<
No ale koniec marudzenia pora na mani. Na dwóch dobrze wyschniętych warstwach lakieru Diadem 28 Biała kreda usiłowałam odbić Pater print manicure przy pomocy spirytusu (zarówno salicylowego jak i spożywczego). Odbiło się tylko czarne. Kolor złapał odrobinę na dwóch paznokciach, tylko dlatego, że papier mi się do paznokci przykleił ;p Paznokcie wyglądały w sumie ciekawie, ale niepozornie, więc postanowiłam dołożyć im stemple. Padło na stemple z napisami (akurat w sam raz do gazety), a że najwięcej stempli jest ze słowem love, to w sumie nie miałam wyboru wielkiego ;) Do stemplowania użyłam czerwonego lakieru Konad oraz płytek Pueen30, Pueen35, Pueen41 i Bundle Monster BM-311. Stemple i odbitą gazetę utrwaliłam topem Sally Hansen Insta-Dri.













No comments:
Post a Comment