Są takie lakiery, których nazwy w głowach lakieroholiczek zakorzeniły się już chyba na zawsze, niezależnie od tego czy są ich obiektem pożądania czy też nie. Po prostu od razu wiemy co to za osobnik ;) MaxFactor Fantasy Fire jest dla mnie jednym z takich właśnie lakierów. Kiedyś dostępny tylko zagranicą, w końcu trafił do Rossmanna i przez jakiś czas ciężko go było upolować, teraz już nie ma z tym raczej żadnych problemów. Teoretycznie jest to lakier samodzielny, ale moim zdaniem nakładany na coś granatowego przechodzi do zupełnie innej ligi i tego się będę trzymać. Z tego co widziałam w Internecie najczęściej nakładany jest na Barry M 312 Indigo i w takim wydaniu zaprezentuję go dzisiaj. Na paznokciach widać dwie warstwy Fantasy Fire na dwóch warstwach Indigo. Całość pokryta warstwą Poshe, bo cierpliwość przy czekaniu na wyschnięcie mani to nie jest moja mocna strona ;p
Zdjęć jest od groma i trochę, bo nie mogłam się zdecydować przy wybieraniu, a i tak się mocno ograniczałam ;p Na zakończenie mrożący krew w żyłach film z mani zmieniającym kolor. Mrozi krew w żyłach głównie przez jakość ;) Jakby ktoś miał problem z błędnikiem, to nie polecam oglądać, bo można się choroby morskiej nabawić ;p
No to miłego oglądania :]
No to miłego oglądania :]
Zdjęcia w słońcu:
Zdjęcia w cieniu:
Parę zbliżeń pod lampką:
I film:

















No comments:
Post a Comment